Ksawery w Polsce.

Częste zmiany w pogodzie nie są niczym nowym, znane są nam bardzo dobrze. Gwałtowne ścieranie się frontów wywołujących silne wiatry, towarzyszące im obfite opady deszczu, niekiedy śniegu, nie zachęcają do aktywnego spędzania czasu. Ale czy tak rzeczywiście jest u ornitologów i fotografów ptaków? Myślę, że nie do końca.

Przy silnych, północno-zachodnich wiatrach, można spodziewać się pojawień rzadkich gatunków ptaków na polskim wybrzeżu Bałtyku. Podobnie przedstawia się sytuacja z Ksawerym, ostatnim pogromcą morskich fal, sprawcą połamanych drzew, zniszczeń w gospodarstwach, długich braków w dostawie energii elektrycznej. Również w jego przypadku oczekiwać można było, że „zepchnie” on na nasze wybrzeże jakichś rzadkich gości. Tak też się stało.

Ksawery w natarciu…

Postanowiłem się wybrać na Płw. Helski, dokładniej do miejscowości Hel, czyli na północny kraniec Polski. Celem było oczywiście obserwowanie ptaków, a przy okazji szalejącego sztormu na Bałtyku. Podczas wyjścia na plażę zaobserwowanie czegokolwiek był właściwie niemożliwe. Wiatr, który skutecznie utrudniał poruszanie się po powierzchni ziemi, do tego obfite opady deszczu i deszczu ze śniegiem, były katorgą. O wyciągnięciu sprzętu fotograficznego można było całkowicie zapomnieć. Wspólnie z kompanami z wyprawy postanowiliśmy wrócić do miejsca zakwaterowania, gdzie „gorące” płyny rozgrzewały nasze zziębnięte organizmy.