Historia jednego zdjęcia – RYKOWISKO

Jest to w zasadzie historia nie jednego, a całej serii zdjęć z rykowiska. Na początku września 2010 r. wybrałem się na rykowisko w znane mi lasy. Kilkugodzinna sesja mimo, że obfitowała w ciekawe obserwacje, nie zaowocowała żadnymi specjalnie udanymi zdjęciami.

Słońce schowało się za horyzontem, mrok powoli wślizgiwał się na rozległe łąki. Zacząłem zbierać sprzęt, gdy nagle wraz z mrokiem pojawiła się mgła. Zwolna wchodzące pasma mlecznej kurtyny okryły łąkę. Resztki światła podświetliły w niej sylwetki jeleni ukazując mym oczom niezykły spektakl. Zwierzęta wyglądały jak duchy w nierealnej, bajkowej scenerii, w której odgrywały swoje miłosne rytuały.

Nie zastanawiając się długo chwyciłem w ręce aparat i zacząłem skradać się w kierunku jeleni.

Warunki do fotografowania trudne, dodatkowo zmuszony byłem fotografować „z ręki”, oparty jedynie o drzewo. Aby uniknąć poruszenia na fotografiach podkręciłem nieco czułość ISO, a korektę ekspozycji ustawiłem na -1. Rezultat tych kilku minut przerósł moje oczekiwania. Mimo, że od lat fotografuję i od lat, co roku wrześniowe dni spędzam obserwując jelenie, to tylko ten jeden raz obserwowałem tak niezwykłe przedstawienie.